|
 W dniach 17-18.04.2010 r. na poligonie w Czajkach pod Łowiczem odbyła się piąta już edycja MANGUSTY – cyklicznych manewrów organizowanych przez Grupę BAT Łódź, będących jednocześnie jej imprezą urodzinową. Ilość uczestników, którzy walczyli po obu stronach zamknęła się „skromniutką” liczbą 624 osób (318 po stronie kubańskiej, 306 po stronie amerykańskiej). Dodatkowo należy doliczyć 17 VIP-ów i 24 BAT-orgów, co razem daje 665 osób.
Ze względu na ogłoszoną w związku z katastrofą pod Smoleńskiem żałobę narodową, Manewry stanęły pod znakiem zapytania. Jednakże po intensywnych, aczkolwiek wyważonych konsultacjach wśród członków BAT oraz wielu uczestników, została podjęła decyzję o nieodwoływaniu manewrów, a jedynie uczczeniu pamięci ofiar minutą ciszy, przed rozpoczęciem sobotnich działań. 
Choć formalnie Mangusta V miała rozpocząć się w sobotę 17-go kwietnia, to już w piątek od rana na miejscu była duża grupa BAT - manów, którzy zajęli się przygotowywaniem parkingu, „Czajkowego składu amunicji” oraz wszelkich punktów strategicznych, istotnych dla przeprowadzenia sobotnich manewrów.

Była też chwila, na wykazanie się jakimś wkupnym przez nowych Członków BAT. 

O godzinie 19:00 odbyła się krótka uroczystość wewnętrzna w Grupie BAT – nadanie stopni poszczególnym jej członkom. Niespodzianką dla wszystkich - oczywiście poza Sztabem Dowodzenia - było wręczenie odpowiednich certyfikatów – legitymacji, potwierdzających awans. 

W godzinach popołudniowo zaczęły już zjeżdżać z całej Polski pierwsze ekipy i trwało to do późnych godzin wieczornych. Wystarczy powiedzieć, że około godz. 22-giej były zajęte już prawie wszystkie domki a wokół drogi na grobli utworzyła się całkiem spora „namiotowa aleja”. Nic zatem dziwnego że wszyscy zaczęli się stopniowo integrować, najpierw w małych grupach potem, coraz większych, a ostatecznie skończyło się całkiem sporą, trwającą prawie do 4-tej nad ranem, integracją w „kasynie oficerskim” .
W sobotę 17-go kwietnia już od rana panował całkiem spory ruch. Pierwsi na nogach, niekoniecznie wyspani i wypoczęci, byli organizatorzy. Należało bowiem dopilnować wszystkiego tak, by na parkingu, na który zjeżdżało coraz więcej ekip, nie było żadnych zgrzytów (dosłownie i w przenośni). Rosa i Bully nieustannie kursowali kitcarem lub Skodziną pomiędzy parkingiem, sztabem, czy też po terenie przyszłej rozgrywki sprawdzając, czy wszystko jest w należytym porządku.
Od 7:30 w punktach rejestracji powszechnego spisu ludności dokonywali Cybul, Asia (US CheckPoint) oraz Rataj, Jaroszka i Jaroszka’s Girls ( Estacion de control). 
Po rejestracji poszczególne oddziały udawały się w kierunku sztabu. Tam uczestnicy Manewrów mogli w wyznaczonych punktach przestrzelać i wyregulować repliki, zaopatrzyć się w prowadzonym przez VonMarxxa i Vito „Czajkowym Składzie Amunicji” w dodatkowe zapasy kompozytu i różnego rodzaju pirotechnikę po bardzo atrakcyjnych cenach, czy wreszcie wrzucić małe co nieco z rusztu.
W tym czasie dowódcy oddziałów zgłaszali się na odprawę, którą prowadzili głównodowodzący stron konfliktu: Rosiu dla strony amerykańskiej i Unnamed dla strony kubańskiej, wspierani gościnnie przez konsultanta sztabowego OldShifty’ego z 2REP.
Po odprawie oddziały kubańskie udawały się na pozycje określone w rozkazach, zaś Amerykanie do godz 10-tej mieli przykazane pozostać w swoim respie przy sztabie.
Punktualnie o godzinie 10-tej wszystkie oddziały strony amerykańskiej, jak również organizatorzy i VIP-y ustawiły się w dwuszeregu na grobli i minutą ciszy uczczono pamięć ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. To samo zrobili Kubańczycy na swoich pozycjach.
A potem się zaczęło. Okolice sztabu opustoszały, a w niedługim czasie ze wszystkich kierunków zaczęły dobiegać odgłosy walki. Z tarasu widokowego przy sztabie grupa orgów i VIP-ów miała doskonały widok na wydarzenia w okolicach Bazy Rakietowej 2 i Miasteczka. Pomimo niezliczonych prób Amerykanów i nieprzerwanie napływających posiłków oddziały kubańskie niezmiennie trwały na pozycjach, nie ustępując nawet na krok. Raz po raz słychać było dźwięki eksplozji, a od czasu do czasu pole bitwy spowijały kłęby dymu, ograniczając widoczność zarówno walczącym stronom, jak i wspomnianej widowni. 


Również z kierunku N-NW tj. z okolic Bazy Rakietowej 1 i Składu Paliwa 1 do sztabu docierały odgłosy regularnej wymiany ognia. O intensywności walk w innych rejonach manewrów świadczyły natomiast liczne telefony do Rosia i Unnamed’a od dowódców oddziałów, z prośbą o dalsze wytyczne co do kierunku działań. A już najlepszym miernikiem zaciętości walk było tempo, w jakim w CSA znikał kompozyt oraz wszelka pirotechnika. Cała atmosfera tak się udzieliła orgom, że szóstka Nietoperzy stworzyła samozwańczy oddział AX, który około południa (z lekkim wskazaniem na 13-tą ) włączył się do działań w okolicach Składu Paliwa 1 i już do końca działań wespół z Ebolą, Szponem i MAG-ami operował w północno-zachodnim rejonie walk.
Ostatecznie, pomimo pojedynczych sukcesów oddziałów Wuja Sama całe manewry skończyły się (kolejny już raz) zwycięstwem Synów Rewolucji, którzy przede wszystkim dzięki lepszemu zgraniu i większej determinacji, wykonali większość powierzonych im zadań, a przede wszystkim odparli ostateczny szturm na Miasteczko i utrzymali je do godz. 16-tej, gdy sztab dowodzenia ostatecznie ogłosił zakończenie Mangusty V. W przekroju całych manewrów oprócz słów uznania dla Kubańczyków należy się pełen szacunek dla medyków, którzy po obu stronach mieli pełne ręce roboty i w większości przypadków wywiązywali się ze swoich zadań bez zastrzeżeń.
Po zakończeniu działań przyszedł czas na życzenia urodzinowe i niestety pożegnania, gdyż większość uczestników w sobotnie popołudnie była zmuszona obrać kurs na swoje bazy macierzyste. Osoby, które pomogły w organizacji imprezy otrzymały pamiątkowe dyplomy oraz okolicznościowe koszulki wykonane przez firmę SPORTSIMO. Pamiątkowe koszulki otrzymali też dowódcy oddziałów kubańskich, którzy zostali po Manewrach. Reszta koszulek, została rozrzucona w kierunku zgromadzonych wkoło Sztabu osób. Rozdane zostały również kalendarze airsoftowe, przywiezione przez Regdorna (Portal WMASG.PL). Podczas tej części imprezy, Grupa BAT Łódź wyróżniła Piotrka "Capri" wręczając mu specjalną odznakę.
Nieliczni, którzy zostali mieli okazję do późnych godzin nocnych uczestniczyć w jak zawsze niepowtarzalnym mangustowym afterparty.
Ostatni dzień Mangusty, niedziela, był tradycyjny dzień leczenia kaca i sprzątania całego tego bajzlu, który został po manewrach. Ostatecznie ok. 14:00 ostatnia grupa orgów opuszczała Czajki w towarzystwie kilku Morsów.
Teraz pozostaje tylko czekać do następnej edycji Mangusty. Jako BAT obiecujemy, że postaramy się zrobić wszystko, by była jeszcze bardziej niezapomniana.
Tekst: Cobra i vonMarxx Zdjęcia: dMon, Rosiu, Hiro, Vito i Rosa Zapraszamy do galerii zdjęć z tych Manewrów >> Podobnie jak w roku ubiegłym, na tych Manewrach propagowaliśmy akcję: „Bezpieczny Airsoft” oraz „Czyste Miejscówki” SPONSOR GŁÓWNY MANEWRÓW
PATRONAT NAD MANEWRAMI
WSPARCIE PODCZAS IMPREZY |