BoT - 09.11.2013

Pamitacie nasz wrzeniow wypraw po lesie wiczyskim, ktr opisywalimy tutaj -->> Jako, e dugo bez takich weekendowych, lunych wypadw w oporzdzeniu y nie potrafimy, w sobot 9 listopada wybralimy si do lasu w okolicach Grotnik. Miejscwk wybra CoBRA, zaproponowa te, abymy za cel wyprawy wybrali mogiy pomordowanych w czasie II W Polakw, gdy zblia si Dzie Niepodlegoci i bya to okazja by odda im cze. wietny pomys - zapakowalimy si do aut i w trjk (Levy, CoBRA, i ja - dMon) wystartowalimy.

Zaczlimy przy domku letniskowym CoBRY krtk narad, herbatk i dowcipami. Po zaledwie ... 1,5 godzinie udao nam si w kocu wyszpejowa i ruszylimy w teren.


10 minut spaceru przez las i doszlimy do rzeczki, ktra nazywa si ... Linda. Co poniektrzy z nas, dokadnie 1/3 naszego oddziau wyposaona w
nowo nabyt maczet nie moga odmwi sobie przyjemnoci dreptania w wodzie po kostki i pozowania do zdj ... wiadomo lans foty to podstawa takiej wyprawy, nawet te robione kartoflem ;)


Kiedy ju stwierdzilimy, e nasze buty s tak fajne e nie puszczaj wody ruszylimy dalej w kierunku wschodnim. Nawigatorem by zaznajomiony z
terenem CoBRA i nie uatwiajc zadania prowadzi nas z dala od wszelkich drg przez mniej lub bardziej gste krzaki. Pogoda w tamtym momencie bya idealna na marsz, jakie 12 stopni Celcjusza, bez opadw. Przez cay czas zbliania (lub oddalania czasami:) ) si do celu robilimy sobie zdjcia, nie odpuszczalimy adnej ambonie i tym podobnym obiektom w lesie.

Marsz nie by mczcy chocia Levy przez chwil by godny ... niestety dla niego, lenicy nie rozoyli jeszcze zapasw dla zwierzyny, wic
chopak musia obej si smakiem.

Dobrze, e wczenie zrobione zostay zakupy w spoywce i CoBRA dysponowa kilkoma kabanoskami :)

Niestety nie robilimy dokadnych notatek z tej trasy, ani nie zapisywalimy ladu marszu, wic nie pamitam dokadnie ile zajo nam dojcie do pomnika. W kadym razie kiedy dotarlimy na miejsce pogoda na chwil si zepsua i zacz pada rzsisty deszcz ... ale wiecie jak to jest ... nam taka pogoda nie przeszkadza ... wrcz jest fajna bo dodaje klimatu :) Na miejscu chwila zadumy, jaka pamitkowa fotka i ruszylimy w drog powrotn.

Ju po jaki 300 metrach podjechao do nas terenowe autko i niemiao z uchylonego okna wyjrza Pan pytajc czy nie bdziemy do niego strzela.
Okazao si, e to lenik, ktry akurat patrolowa swj rewir, skwitowalimy wszystko umiechem, chwil pogawdzilimy. W sumie jak teraz myl, by to jeden z milszych lenikw jakich w ogle udao mi si spotka w ostatnim czasie. Bardzo spodobao mu si, e zapalilimy znicz na mogile i e lubimy sobie pospacerowa po lesie. A e w mundurach, z replikami i czasami w szyku patrolowym ... no c kady chodzi po lesie jak lubi.
Bardzo chcielimy tego dnia jeszcze si postrzela a e dzie krtki postanowilimy wraca drog co zdecydowanie zaoszczdzio nam czasu. Na miejsce szybkich potyczek wybralimy koryto Lindy (jakkolwiek to nie brzmi). Dziaalimy tak, e wybieralimy jednego z nas ktry ucieka w bliej nie okrelonym kierunku (najczciej na druki brzeg rzeczki) a pozostaa para miaa za zadanie go odszuka i zneutralizowa. W sumie bawilimy si tak przez jak godzink? moe troch mniej, moe troch wicej. Przekraczajc rzek po raz enty moje buty nie byy ju takie super i jednak woda w rodku wesoo chlupotaa :)
Gdy zaczo robi si ciemno dotarlimy do aut. Rozszpejowanie, herbatka krtka gadka poegnalna. Ja i Levy wsiedlimy do wozu by wrci do odzi, CoBRA napuci sobie troch wody pitnej na zim, schowa si do swej jamy i przepi tam pewnie do wiosny ;)


Tekst: dMon