2013.09.01 - Niedzielny spacer

Nie samymi strzelankami czowiek yje. Dlatego te w ostatni niedziel - 1 wrzenia wraz z Levym i Ros postanowilimy pieszo zrobi kilka kilometrw w szpeju po lesie Wiczyskim. Mio jest pospacerowa w jeszcze milszym towarzystwie.

Zaczlimy w okolicach godziny 10:30 na poudniowym skraju lasu, zostawilimy tam nasze auta i ruszylimy w kierunku pnocnym. Naszym celem miao by miejsce pamici narodowej bo po pierwsze jaki cel zawsze trzeba mie, po drugie z racji 1 wrzenia chcielimy w jaki sposb uczci i odda hod ofiarom II Wojny wiatowej. Po drodze jak to zawsze w BAT byo wesoo, nie odpuszczalimy adnej ambonie czy polanie. Hop Up regulowalimy przy kadej okazji i sposobnoci.


Jako, e przemieszczalimy si drog dojcie do celu zajo nam mao czasu ... ile? nie pytajcie wszak wiadomo e szczliwi czasu nie licz. Na miejscu zwiedzilimy obiekt nazywany przez miejscowych bunkrem, chocia w zasadzie bardziej wyglda na zwyk ziemiank. Z informacji znalezionych w sieci wynika, e w czasie II Wojny wiatowej Niemcy trzymali tam wapno gaszone, ktrego pniej uywali do zasypywania cia osb, ktre mordowali w lesie...

W kadym razie na miejscu zostawilimy dwie mae polskie chorgiewki. W pobliu znajduje si te skrzynka geocachingowa, nie moglimy sobie odmwi odszukania jej i wpisania si do logbooka. Po krtkim odpoczynku i uzupenieniu pynw ruszylimy w drog powrotn.

Tym razem na nawigatora wybrany zosta Levy, czyli chodzenia po drogach miao ju nie by. Marsz tym razem trwa duej, chaszcze przez ktre si przedzieralimy zamieniay si w jeszcze inne chaszcze, te z kolei przechodziy w krzaki nie do obejcia :)


Pniej nasz nawigator przetarga nas przez jakie rowy, grki, doki, podeszlimy jedn sarn i stwierdzilimy, e fajnie byoby si postrzela. Koncepcja bya bardzo prosta. Jeden z nas leci w las a po 5 minutach dwjka pozostaych rusza za nim. Niestety plany rujnowali nam grzybiarze, ktrych byo wicej ni samych grzybw w lesie i zanim si odszukalimy musielimy telefonicznie odwoa strzelanie w takiej formie i przenielimy si bliej aut. Gd kuloplucia by jednak na tyle silny, e jak tylko znalelimy kawaek sympatycznie wygldajcego lasu wolnego od cywili na jakie 50 minut dalimy si wcign we wzajemn wymian kompozytu. Byo mio, byo zacnie ale wraca do domu trzeba nam byo, bo nawet nie zauwaylimy kiedy zbliyy si okolice godziny 16:30 a jak ju napisaem nie samym strzelaniem czowiek yje.

Zapis trasy >>>>

Tekst: dMon