BoT - Wypad marszowy 17-19.05.2013

Pojawi si pomys?BoT 2013 w nowym miejscu.

dMon, Vito i ja szybko dogadalimy si co do terminu a jeszcze szybciej zrobilimy zapasy i spakowalimy plecaki.

Miejscem wyprawy byy lasy w okolicach Gostynina.


17 maj

Wyjechalimy w pitek 17 maja w skadzie dMon/Levy. Bylimy na miejscu okoo godziny 18.00. Vito mia dojecha na 20.00. Szybko znalazo si miejsce na dwa samochody na pobliskiej posesji w Duninowie Duym, gdzie po krtkiej rozmowie z gospodarzem zostawilimy auto i w oczekiwaniu na jeszcze jednego nietoperza poszlimy bez sprztu rozejrze si po okolicy, poszuka miejsca na nocleg oraz podziwia widoki.

W komplecie bylimy okoo godziny 20.00, wzilimy sprzt, poegnalimy gospodarzy, nasze samochody i ruszylimy w teren. Po pierwszych metrach okazao si, e Vito i ja mamy zbyt mocno zaadowane plecaki ( ale o tym zdalimy sobie spraw dopiero gdy ostatniego dnia wracalimy do samochodw, gdy byo lekko )co pniej sprawio e nasze barki mocno ucierpiay. Pierwsza baza noclegowa, oddalona ponad kilometr od ?parkingu?, powstaa na wzniesieniu z widokiem na praktycznie wikszo terenu ktry chcielimy pokona a take na elektrownie wiatrowe po drugiej stronie Wisy. Namioty zostay rozoone, paatki nacignite...pozostao przygotowa straw i podziwia widoki. Mimo tego, e kolejnego dnia mielimy do zrobienia duo kilometrw, siedzielimy na skraju zbocza i do pna rozmawialimy totalnie o wszystkim.


18 maj


Dzie zaczlimy spokojnie?pobudka godzina 8.00 - niadanie i przywrcenie miejsca noclegu do stanu przed naszym przybyciem - wyjcie w teren godzina 9.50.


Dalsza cze dnia jak z filmu ?Apocalypto??cay czas szlimy przed siebie. Maszerowalimy twardo naprzd z miejsca noclegu w kierunku jeziora Goci. Wikszo drogi jednak pokonalimy na przeaj niezwykle si przy tym mcz?szczeglnie Vito i ja, bo nasze plecaki byy mocno przeadowane?dMon natomiast skaka przed nami jak jaka sarenka i cigle motywowa do parcia naprzd.


Do celu dotarlimy okoo godziny 14.00. Odpoczynek, ktry okaza si dugim postojem zrobilimy na brzegu piknego jeziora.

Podziwialimy widoki, jedlimy ( i to kilka razy ), spalimy, odganialimy komary, gadalimy z nadlenictwem ktre niespodziewanie nas odwiedzio ( w celu sprawdzenia czy przypadkiem nie wjechalimy do lasu samochodem) ale przede wszystkim regenerowalimy siy i totalnie si lenilimy.

Gdy zapada pna godzina zaczlimy szuka miejsca na nocleg?i znalelimy?jak si pniej okazao na nocleg tam zleciay si te komary z caego lasu?i chyba wojewdztwa.

Tym razem rozkadanie namiotw przebiegao bardzo szybko, kolacja te szybko znikna. Chwila rozmowy, odganiania komarw i spa by nastpnego dnia droga powrotna nie bya mczarni.


19 maj

Pobudka 7.00, wymarsz 8.00.
Vito i ja wreszcie stwierdzilimy e nasze ogromne plecaki nadaj si ju do noszenia. Nastpnym razem wemiemy tylko potrzebne rzeczy. Xbox jednak si nie przyda.
Przed nami bya duga droga powrotna, dzie wczeniej ustalilimy e wracamy raczej drogami i jak najdalej od poprzedniego ladu zapisanego w nawigacji.

Tego dnia byo bardzo gorco, brakowao nam ju wody ale humoru nigdy nie zabrako. cznie pokonalimy ponad 30km. Doszlimy do ?parkingu? o godzinie 11.30 i kady z nas wypi ca wod jaka pozostaa w samochodach. Zrobilimy pamitkowe zdjcie, przebralimy si, poegnalimy z gospodarzami i odjechalimy. Vito pojecha prosto do odzi natomiast dMon i ja udalimy si na cywilizowany obiad do Nowego Duninowa nad Wis?po pasztetach, konserwach i MRE taki filet z kurczaka to cud!


BoT to fantastyczna sprawa?chciabym eby kady cho raz wzi w nim udzia bo to, e wybieram si na nastpny jest pewne!

Levy